<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0" xmlns:itunes="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd" xmlns:googleplay="http://www.google.com/schemas/play-podcasts/1.0"><channel><title><![CDATA[Realizm.pl: w Rzeczy samej]]></title><description><![CDATA[Rzeczywistość nie przychodzi do nas naga. Zawsze przemyka przez siatkę pojęć, metafor i struktur językowych, które zbudowaliśmy — często nieświadomie, często wbrew sobie. To, co uznajemy za „fakt”, „problem”, „prawdę” czy „realność”, nie jest tylko kwestią opisu, ale przede wszystkim: kwestią dostępnych kategorii myślenia.]]></description><link>https://www.realizm.pl/s/jezyk</link><image><url>https://www.realizm.pl/img/substack.png</url><title>Realizm.pl: w Rzeczy samej</title><link>https://www.realizm.pl/s/jezyk</link></image><generator>Substack</generator><lastBuildDate>Sun, 19 Apr 2026 05:19:25 GMT</lastBuildDate><atom:link href="https://www.realizm.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml"/><copyright><![CDATA[Realista]]></copyright><language><![CDATA[en]]></language><webMaster><![CDATA[realizm@substack.com]]></webMaster><itunes:owner><itunes:email><![CDATA[realizm@substack.com]]></itunes:email><itunes:name><![CDATA[Realista]]></itunes:name></itunes:owner><itunes:author><![CDATA[Realista]]></itunes:author><googleplay:owner><![CDATA[realizm@substack.com]]></googleplay:owner><googleplay:email><![CDATA[realizm@substack.com]]></googleplay:email><googleplay:author><![CDATA[Realista]]></googleplay:author><itunes:block><![CDATA[Yes]]></itunes:block><item><title><![CDATA[Może nie da się żyć bez wrogów?]]></title><description><![CDATA[Bez spo&#322;ecznie okre&#347;lonego wroga, kt&#243;rego jeste&#347;my w stanie zniszczy&#263; w razie potrzeby, nie zrozumiemy, co dzieje si&#281; we wsp&#243;&#322;czesnym &#347;wiecie.]]></description><link>https://www.realizm.pl/p/moze-sie-nie-da-zyc-bez-wrogow</link><guid isPermaLink="false">https://www.realizm.pl/p/moze-sie-nie-da-zyc-bez-wrogow</guid><pubDate>Sat, 12 Apr 2025 13:28:33 GMT</pubDate><enclosure url="https://substack-post-media.s3.amazonaws.com/public/images/e7b02563-7e2b-418f-a390-bbc6f1dd398e_1536x1024.png" length="0" type="image/jpeg"/><content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnie posuni&#281;cia (pocz&#261;tek 2025 roku) administracji ameryka&#324;skiej to bardzo jasno widoczna realizacja has&#322;a narodowego: America First.</p><p>Polityka oparta na interesach narodowych nie jest nowo&#347;ci&#261;. Realizm polityczny zawsze zak&#322;ada&#322;, &#380;e pa&#324;stwa d&#261;&#380;&#261; przede wszystkim do w&#322;asnego przetrwania oraz maksymalizacji w&#322;adzy. Cho&#263; obecna strategia Stan&#243;w Zjednoczonych jest bardzo wyrazista, to pozostaje ona kolejnym przyk&#322;adem dobrze znanego nurtu politycznego &#8211; jedynego, kt&#243;ry przetrwa&#322; pr&#243;b&#281; czasu.</p><p></p><div class="subscription-widget-wrap-editor" data-attrs="{&quot;url&quot;:&quot;https://www.realizm.pl/subscribe?&quot;,&quot;text&quot;:&quot;Subscribe&quot;,&quot;language&quot;:&quot;en&quot;}" data-component-name="SubscribeWidgetToDOM"><div class="subscription-widget show-subscribe"><div class="preamble"><p class="cta-caption">Przyjaciel czy wr&#243;g?</p></div><form class="subscription-widget-subscribe"><input type="email" class="email-input" name="email" placeholder="Type your email&#8230;" tabindex="-1"><input type="submit" class="button primary" value="Subscribe"><div class="fake-input-wrapper"><div class="fake-input"></div><div class="fake-button"></div></div></form></div></div><p></p><p>Strategi&#281; nowej administracji mo&#380;na uzna&#263; za prymitywn&#261;, w tym sensie, &#380;e identyfikuje interesy pa&#324;stwa w spos&#243;b typowy dla polityki sprzed kilkudziesi&#281;ciu, a nawet kilkuset lat. Pomija przy tym cywilizacyjne lekcje dw&#243;ch wielkich wojen &#347;wiatowych, kt&#243;rych przyczyn&#261; by&#322;o w&#322;a&#347;nie kr&#243;tkowzroczne rozumienie interes&#243;w narodowych, analogiczne do has&#322;a America First.</p><p><strong>Zmiana logiki warto&#347;ci w polityce mi&#281;dzynarodowej</strong></p><p>Aby w&#322;a&#347;ciwie zrozumie&#263; dzisiejsz&#261; dynamik&#281; &#347;wiatowej polityki oraz zachodz&#261;ce zmiany w globalnej umowie spo&#322;ecznej, nale&#380;y zastanowi&#263; si&#281;, czy obecne procesy wynikaj&#261; z nowej logiki my&#347;lenia, czy raczej ze zmiany warto&#347;ci, kt&#243;re przez ostatnie dekady kszta&#322;towa&#322;y szeroko rozumiany Zach&#243;d.</p><p>Dla polityczno-filozoficznych obserwator&#243;w obecna sytuacja to tak&#380;e impuls do refleksji nad negocjowaniem lub pomijaniem warto&#347;ci moralnych i zasad wsp&#243;&#322;pracy mi&#281;dzynarodowej wobec interes&#243;w wielkich mocarstw.</p><p>Bezprecedensowe odrzucenie przez USA mi&#281;dzynarodowych um&#243;w i pr&#243;ba narzucenia w&#322;asnej woli dawnym partnerom staj&#261; si&#281; coraz bardziej widoczne. Interes USA przesta&#322; by&#263; postrzegany jako zbie&#380;ny z interesem ca&#322;ej cywilizacji zachodniej. Wcze&#347;niejsza ameryka&#324;ska polityka &#322;&#261;czy&#322;a przetrwanie kraju z przetrwaniem ca&#322;ej cywilizacji zachodniej; teraz administracja uznaje, &#380;e mo&#380;e osi&#261;gn&#261;&#263; swoje cele samodzielnie.</p><p>Takie memy kulturowe s&#261; obecne (powszechnie?) w ramach my&#347;li zachodniej. W&#281;grzy &#8211; ca&#322;kiem niedawno &#8211; uznali podobny <em>modus operandi</em> za zasadny jaki&#347; czas temu. I chocia&#380; wp&#322;yw zmiany polityki w&#281;gierskiej nie wstrz&#261;sn&#261;&#322; tak bardzo &#346;wiatem zachodnim - nie mo&#380;na powiedzie&#263;, &#380;e przeszed&#322; bez echa. Tak naprawd&#281; wielu ludziom zaanga&#380;owanym w kszta&#322;towanie i dbanie o &#322;ad cywilizacji zachodu - ca&#322;y czas polityka Orbana sp&#281;dza sen z oczu. Podobne nurty progresywnej samowystarczalno&#347;ci niezale&#380;nej od reszty wsp&#243;lnoty Zachodu pojawiaj&#261; si&#281; w wielu krajach Europy.</p><p>Przez dekady Stany Zjednoczone postrzega&#322;y swoje bezpiecze&#324;stwo jako nierozerwalnie zwi&#261;zane z utrzymaniem liberalnego porz&#261;dku mi&#281;dzynarodowego. Oznacza&#322;o to wspieranie sojusznik&#243;w (np. NATO), promowanie demokracji i wolnego handlu oraz przeciwdzia&#322;anie autorytarnym re&#380;imom, takim jak Rosja czy Chiny. By&#322;o to zgodne z przekonaniem, &#380;e stabilno&#347;&#263; globalna i przetrwanie "cywilizacji zachodniej" s&#261; kluczowe dla ameryka&#324;skiego bezpiecze&#324;stwa. Obecnie obserwujemy zasadnicz&#261; zmian&#281;. Trudno okre&#347;li&#263; czy w warstwie strategicznej czy raczej w egzekucji, ale &#346;wiat w oczach administracji USA wydaje si&#281; nieco innym wyzwaniem.</p><p>Podstaw&#261; my&#347;lenia przyw&#243;dcy USA o polityce zagranicznej jest za&#322;o&#380;enie, &#380;e s&#322;abn&#261;ca pozycja tego pa&#324;stwa w &#347;wiecie wynika z faktu, i&#380; Waszyngton w ostatnich dekadach pozwala&#322; si&#281; wykorzystywa&#263; zar&#243;wno przez partner&#243;w i sojusznik&#243;w, jak i przez oponent&#243;w. Wydaje si&#281;, &#380;e w tej narracji - &#347;wiadomie lub nie - zupe&#322;nie pomijane s&#261; benefity, kt&#243;re Stany czerpi&#261; (czerpa&#322;y?) ze swojej roli.</p><p>Konsekwencj&#261; tego wydaje si&#281; polityka, kt&#243;ra zak&#322;ada redefinicj&#281; przetrwania USA &#8211; od roli lidera "cywilizacji zachodniej" do samowystarczalnego mocarstwa dbaj&#261;cego wy&#322;&#261;cznie o w&#322;asne interesy. Jest to wyra&#378;ne zerwanie z dotychczasow&#261; tradycj&#261; ameryka&#324;skiej polityki zagranicznej i jednocze&#347;nie powr&#243;t do twardego realizmu politycznego.</p><p>Co ciekawe - zmiany na gruncie polityki zewn&#281;trznej id&#261; w parze z my&#347;leniem o sprawach wewn&#281;trznych. Zmiana w podej&#347;ciu do polityki migracyjnej oraz zmiana w s&#322;ownictwie u&#380;ywanym do okre&#347;lania tego, kogo uwa&#380;a si&#281; w USA za godnego miana Amerykanina jest a&#380; nadto widoczna i wskazuje na g&#322;&#281;bok&#261; zmian&#281; w ameryka&#324;skiej koncepcji narodu (oraz w sposobie definiowania przynale&#380;no&#347;ci do wsp&#243;lnoty narodowej). Wida&#263; odej&#347;cie od tradycyjnej wizji narodu ameryka&#324;skiego opartego na warto&#347;ciach na rzecz bardziej ekskluzywnej i - w przypadku tradycyjnych pa&#324;stw powiedzieliby&#347;my - etnocentrycznej definicji. W przypadku Stan&#243;w Zjednoczonych trudno m&#243;wi&#263; o etnocentryczno&#347;ci. Mechanika jednak jest ta sama.</p><p>Od czas&#243;w zjednoczenia kolonii, idea narodu ameryka&#324;skiego by&#322;a zwi&#261;zana z pewnym zestawem warto&#347;ci, takich jak wolno&#347;&#263;, demokracja, r&#243;wno&#347;&#263; szans czy otwarto&#347;&#263; na r&#243;&#380;norodno&#347;&#263;. Bycie Amerykaninem oznacza&#322;o akceptacj&#281; tych zasad, niezale&#380;nie od pochodzenia etnicznego czy religijnego. Stany Zjednoczone by&#322;y postrzegane jako kraj imigrant&#243;w &#8211; &#8222;melting pot&#8221;, gdzie r&#243;&#380;ne kultury i grupy etniczne mog&#322;y si&#281; integrowa&#263;, pod warunkiem przyj&#281;cia wsp&#243;lnych warto&#347;ci.</p><p><strong>Odrzucenie status quo przez USA. Wiara w si&#322;&#281; nabywcz&#261; dolara ju&#380; nie wystarcza</strong></p><p>Obecnie administracja redefiniuje nar&#243;d ameryka&#324;ski jako wsp&#243;lnot&#281; opart&#261; na lojalno&#347;ci wobec pa&#324;stwa oraz fizycznej obecno&#347;ci w jego granicach, a nie na wsp&#243;lnych warto&#347;ciach czy ideach. Mamy do czynienia z pr&#243;b&#261; zniesienia obywatelstwa wynikaj&#261;cego z &#8222;prawa ziemi&#8221; (birthright citizenship), co uderza w podstawy inkluzywnej definicji narodu. Co wi&#281;cej - &#8220;prawo ziemi&#8221; by&#322;o podstawi&#261; pewnego mitu, kt&#243;ry pozwala&#322; aspirowa&#263; wszystkim ludziom na ziemi do czerpania z pa&#324;stwa dobrobytu tak d&#322;ugo, jak byli gotowi je wsp&#243;&#322;tworzy&#263; w oparciu o te warto&#347;ci.</p><p>W pewnym sensie to by&#322;a wcielona w &#380;ycie najwy&#380;sza idea cz&#322;owiecze&#324;stwa. Niewa&#380;ne, gdzie i jak si&#281; urodzi&#322;e&#347;. Wa&#380;ne, dok&#261;d zmierzasz. W tym sensie - Stany Zjednoczone by&#322;y w&#322;asno&#347;ci&#261; wszystkich ludzi.</p><p><strong>Rewizja &#322;adu &#347;wiatowego</strong></p><p>Zar&#243;wno w polityce wewn&#281;trznej jak i polityce zewn&#281;trznej Trump odrzuca ide&#281; wsp&#243;lnoty warto&#347;ci (np. z sojusznikami NATO) na rzecz lojalno&#347;ci, transakcyjno&#347;ci i ochrony interes&#243;w wy&#322;&#261;cznie obywateli USA.</p><p>Znamienne jest, &#380;e r&#243;wnolegle z walk&#261; z imigracj&#261; - promuje etycznie w&#261;tpliw&#261; ide&#281; &#8220;z&#322;otych wiz&#8221; sugeruj&#261;c, &#380;e ka&#380;dy odpowiednio op&#322;acony cz&#322;owiek mo&#380;e sta&#263; si&#281; Amerykaninem. Co oznacza, &#380;e transakcyjno&#347;&#263; jako warto&#347;&#263; przesuwa si&#281; do centrum warto&#347;ci ameryka&#324;skich.</p><p>Jest to r&#243;wnie&#380; przyk&#322;ad napi&#281;cia mi&#281;dzy liberalnym uniwersalizmem a realistycznym nacjonalizmem, kt&#243;re kszta&#322;tuje wsp&#243;&#322;czesn&#261; polityk&#281; USA.</p><p>W budowie nowej wizji pa&#324;stwa i obywatelstwa mamy do czynienia z bardzo silnym pragmatyzmem ekonomicznym. Nar&#243;d definiowany jest przez wsp&#243;lne interesy ekonomiczne &#8211; np. ochrona miejsc pracy w USA czy promowanie ameryka&#324;skich przedsi&#281;biorstw. To podej&#347;cie wzmacnia podzia&#322; na &#8222;my&#8221; (przedsi&#281;biorcy lub pracownicy w USA) i &#8222;oni&#8221; (zagraniczne firmy lub imigranci konkuruj&#261;cy o te same zasoby). Przyjaciele i wrogowie. Carl Schmitt pisa&#322; o politycznej konieczno&#347;ci rozr&#243;&#380;nienia mi&#281;dzy &#8222;przyjacielem&#8221; a &#8222;wrogiem&#8221;. Trump zdaje si&#281; stosowa&#263; t&#281; logik&#281;, definiuj&#261;c nar&#243;d przez kontrast z tymi, kt&#243;rzy s&#261; postrzegani jako zagro&#380;enie &#8211; zar&#243;wno wewn&#281;trzne (imigranci, krytycy polityczni), jak i zewn&#281;trzne (Chiny, Rosja w kontek&#347;cie gospodarczym). Co ciekawe - kategoria wroga rozszerza si&#281; na ka&#380;dego, kto nie wyznaje idei America First (tak&#380;e niedawnych sojusznik&#243;w).</p><p><strong>Wszyscy b&#281;dziemy Trumpami</strong></p><p>Co zaskakuj&#261;ce - wyznawc&#243;w idei America First znajdujemy na ca&#322;ym &#346;wiecie - nawet w&#347;r&#243;d ludzi, kt&#243;rzy nie posiadaj&#261; obywatelstwa USA i nawet si&#281; o takowe nie ubiegaj&#261;. Jest jednak pewien schemat poj&#281;ciowy, kt&#243;ry radzi sobie z t&#261; ciekawostk&#261;. Schemat, w kt&#243;rym przywracamy poj&#281;cie wroga, nieco ju&#380; zapomniane w kr&#281;gu cywilizacji Zachodu.</p><p>W czasach przesilenia, gdy liberalna demokracja Zachodu zmaga si&#281; z konsekwencjami (negatywne zawsze przykrywaj&#261; pozytywne) otwarto&#347;ci i inkluzywno&#347;ci, nie ma miejsca na neutralno&#347;&#263;, do kt&#243;rej tak bardzo jeste&#347;my przywi&#261;zani. Wszyscy zm&#281;czeni i zagubieni w obecnej debacie publicznej mog&#261; znale&#378;&#263; wsparcie w rozr&#243;&#380;nieniach Carla von Clausewitza (traktuj&#261;cego wojn&#281; jako kontynuacj&#281; polityki) oraz Carla Schmidta. Kluczowe jest jedno rozr&#243;&#380;nienie: <strong>przyjaciel - wr&#243;g</strong>. Bez spo&#322;ecznie okre&#347;lonego wroga, kt&#243;rego jeste&#347;my w stanie zniszczy&#263; w razie potrzeby (np. broni&#261;c swojej ziemi czy stylu &#380;ycia), nie zrozumiemy, co dzieje si&#281; we wsp&#243;&#322;czesnym &#347;wiecie. W tym, w kt&#243;rym nasza zachodnia codzienno&#347;&#263; d&#378;wiga nie-zachodnie, narzucane z zewn&#261;trz, ci&#281;&#380;ary. Je&#380;eli nie b&#281;dziemy w stanie nazwa&#263; wroga, nie zrozumiemy (a nawet je&#347;li, co&#347; zrozumiemy to nie wytworzymy motywacji do obrony) propagandy, algorytmizacji &#380;ycia ani ogromnych pieni&#281;dzy, kt&#243;re zmieniaj&#261; fundamenty naszych warto&#347;ci. I to - lepiej ni&#380; ktokolwiek inny - wykorzystuje Trump i jemu podobni radyka&#322;owie.</p><p>Redefinicja koncepcji narodu ameryka&#324;skiego przez Trumpa opiera si&#281; na lojalno&#347;ci wobec pa&#324;stwa, obywatelstwie i fizycznej obecno&#347;ci; ale tak&#380;e na wykluczaj&#261;cej retoryce i pragmatyzmie ekonomicznym. Jest to wyra&#378;ne zerwanie z tradycj&#261; liberaln&#261; na rzecz nacjonalistycznego realizmu. Radykalnie i mo&#380;e kr&#243;tkowzrocznie, ale pami&#281;tajmy, &#380;e to, jak w tej chwili postrzegamy posuni&#281;cia administracji Stan&#243;w Zjednoczonych - we w&#322;a&#347;ciwy kontekst w&#322;o&#380;ymy dopiero za jaki&#347; czas.</p><p>Donald Trump wydaje si&#281; by&#263; zar&#243;wno produktem swoich czas&#243;w, jak i iskr&#261; zapalaj&#261;c&#261; zmiany spo&#322;eczne. Jego polityka i retoryka s&#261; odpowiedzi&#261; na g&#322;&#281;bokie przemiany spo&#322;eczne i ekonomiczne, kt&#243;re kszta&#322;towa&#322;y USA (i nie tylko) przez ostatnie dekady, ale jednocze&#347;nie przyspieszaj&#261; procesy polaryzacji i redefinicji to&#380;samo&#347;ci narodowej (a mo&#380;e nawet to&#380;samo&#347;ci Zachodu).</p><p>Gniew spo&#322;eczny wobec elit politycznych, globalizacji i nier&#243;wno&#347;ci ekonomicznych (ale te&#380; trudnych intelektualnie i skomplikowanych konstrukcji spo&#322;ecznych) jest &#347;wietnym gruntem do uprawiania retoryki &#8220;my-oni&#8221;.</p><p>Ograniczenie imigracji zawsze wydaje si&#281; &#322;atw&#261; drog&#261; do zmniejszenia nier&#243;wno&#347;ci spo&#322;ecznych, zw&#322;aszcza przy wykorzystywaniu marginalizowanych grup spo&#322;ecznych. W tym wypadku skuteczno&#347;&#263; walki z migracj&#261; nie musi by&#263; powi&#261;zana z faktycznymi zmianami demograficznymi ale jedynie z nazwaniem wroga. By&#263; mo&#380;e Chiny i Rosja jako g&#322;&#243;wny wr&#243;g narracji nie spe&#322;nia&#322;y swojego retorycznego zadania. St&#261;d mamy migrant&#243;w, by&#322;ych sojusznik&#243;w, progresywn&#261; cz&#281;&#347;&#263; kultury. Dziwny zestaw - je&#347;li chcemy zrozumie&#263; warto&#347;ci, kt&#243;re stoj&#261; za t&#261; zmian&#261;. Nie tak dziwny, je&#347;li uznamy, &#380;e szukamy wroga, kt&#243;ry nada nam dynamiki&#8230;</p><p>W tej retoryce chodzi o nie chodzi ju&#380; o nazwanie problem&#243;w &#347;redniej klasy Zachodu, ale o obron&#281; przed zagro&#380;eniem, kt&#243;re podwa&#380;a fundamenty to&#380;samo&#347;ci narodowej i kulturowej. W retoryce Trumpa i podobnych mu lider&#243;w politycznych nie chodzi ju&#380; o rzeteln&#261; analiz&#281; spo&#322;ecznych i ekonomicznych problem&#243;w, lecz o mobilizacj&#281; mas wok&#243;&#322; wsp&#243;lnego strachu i poczucia zagro&#380;enia. W ten spos&#243;b polityka przestaje by&#263; domen&#261; dyskusji i kompromis&#243;w, a staje si&#281; walk&#261; o przetrwanie w&#322;asnego stylu &#380;ycia, warto&#347;ci i to&#380;samo&#347;ci.</p><p>W tym kontek&#347;cie &#8220;wszyscy b&#281;dziemy Trumpami&#8221; oznacza nie tyle przej&#281;cie konkretnych pogl&#261;d&#243;w politycznych, ile poddanie si&#281; logice wojny kulturowej i my&#347;lenia w kategoriach przyjaciel-wr&#243;g. To znak naszych czas&#243;w, gdy coraz wi&#281;cej ludzi, zm&#281;czonych niepewno&#347;ci&#261; i poczuciem chaosu, szuka prostych odpowiedzi i silnych lider&#243;w, gotowych broni&#263; ich przed domniemanym zagro&#380;eniem, nawet je&#347;li cen&#261; za to jest radykalizacja i dalsza polaryzacja spo&#322;eczna.</p><div class="subscription-widget-wrap-editor" data-attrs="{&quot;url&quot;:&quot;https://www.realizm.pl/subscribe?&quot;,&quot;text&quot;:&quot;Subscribe&quot;,&quot;language&quot;:&quot;en&quot;}" data-component-name="SubscribeWidgetToDOM"><div class="subscription-widget show-subscribe"><div class="preamble"><p class="cta-caption">Przyjaciel czy wr&#243;g?</p></div><form class="subscription-widget-subscribe"><input type="email" class="email-input" name="email" placeholder="Type your email&#8230;" tabindex="-1"><input type="submit" class="button primary" value="Subscribe"><div class="fake-input-wrapper"><div class="fake-input"></div><div class="fake-button"></div></div></form></div></div>]]></content:encoded></item></channel></rss>